A ja byłam w Londynie. A z resztą zaraz wam opowiem.
Pojechałam do Londynu na wakacje (mój tata tam mieszka) i 28 czerwca miałam kupować bilety, a tu nagle ide z tatą do pracy(tata pracuje w nocy, rozwosi cośtam) Jest około 1:00 a tu nagle w radiu
- "Michael Jackson was dead."
No i kurde całą noc zapłakana.
Ale na pocieszeie znalazłam moją upragnioną bluzke z Michaelem...
Pojechałam do Londynu na wakacje (mój tata tam mieszka) i 28 czerwca miałam kupować bilety, a tu nagle ide z tatą do pracy(tata pracuje w nocy, rozwosi cośtam) Jest około 1:00 a tu nagle w radiu
- "Michael Jackson was dead."
No i kurde całą noc zapłakana.
Ale na pocieszeie znalazłam moją upragnioną bluzke z Michaelem...