#303866 14.08.2009 17:47:04
Pojawia się coraz więcej spekulacji, że Michael wcale nie umarł.
Kiedy 5 dni temu pojawiła się informacja o śmierci Michaela Jacksona, wielu ludzi nie mogło w to uwierzyć. Nie tylko fani króla popu nie przyjmowali do wiadomości tych doniesień. Również wiele osób niezwiązanych emocjonalnie z artystą doszukiwało się w sprawie drugiego dna. To wszystko spowodowało, że coraz częściej w sieci pojawiają się informacje, iż śmierć Michaela była sfingowana i tak naprawdę król popu żyje.
Jedna z teorii na ten temat zakłada, że Michaela i ludzie z jego otoczenia Michaela byli świadomi, że artysta nie przeżyje planowanej na lato trasy koncertowej, ale podpisane zobowiązania kontraktowe uniemożliwiały wycofanie się z projektu. Dlatego zrodził się pomył uśmiercenia Michaela.
Inne źródła sugerują, że król musiał podreperować zdrowie po ostatniej operacji (jej data, ani szczegóły nie są znane) i dlatego "odszedł".
Jeszcze inne teoria zakłada, że Michael nie radził sobie już z dźwiganiem wszystkiego, co wiąże się z byciem gwiazdą tego formatu i postanowił spędzić resztę życia z dala od całego tego zgiełku. Dlatego upozorował własną śmierć.
Trudno powiedzieć, ile prawdy jest w tych spekulacjach, ale warto mieć je na uwadze, jeśli za kilka tygodni lub miesięcy nie chcemy być BARDZO zdziwieni doniesieniami o zmartwychwstaniu króla.
Chciałabym w to wierzyć
Kiedy 5 dni temu pojawiła się informacja o śmierci Michaela Jacksona, wielu ludzi nie mogło w to uwierzyć. Nie tylko fani króla popu nie przyjmowali do wiadomości tych doniesień. Również wiele osób niezwiązanych emocjonalnie z artystą doszukiwało się w sprawie drugiego dna. To wszystko spowodowało, że coraz częściej w sieci pojawiają się informacje, iż śmierć Michaela była sfingowana i tak naprawdę król popu żyje.
Jedna z teorii na ten temat zakłada, że Michaela i ludzie z jego otoczenia Michaela byli świadomi, że artysta nie przeżyje planowanej na lato trasy koncertowej, ale podpisane zobowiązania kontraktowe uniemożliwiały wycofanie się z projektu. Dlatego zrodził się pomył uśmiercenia Michaela.
Inne źródła sugerują, że król musiał podreperować zdrowie po ostatniej operacji (jej data, ani szczegóły nie są znane) i dlatego "odszedł".
Jeszcze inne teoria zakłada, że Michael nie radził sobie już z dźwiganiem wszystkiego, co wiąże się z byciem gwiazdą tego formatu i postanowił spędzić resztę życia z dala od całego tego zgiełku. Dlatego upozorował własną śmierć.
Trudno powiedzieć, ile prawdy jest w tych spekulacjach, ale warto mieć je na uwadze, jeśli za kilka tygodni lub miesięcy nie chcemy być BARDZO zdziwieni doniesieniami o zmartwychwstaniu króla.
Chciałabym w to wierzyć
Żegnaj, Michael...
(29.08.1958-25.06.2009)

Just beat it, beat it, beat it, beat it
No one wants to be defeated
Showin' how funky strong is your fighter
It doesn't matter who's wrong or right
Just beat it, beat it
Just beat it, beat it
Just beat it, beat it
Just beat it, beat it

Just beat it, beat it, beat it, beat it
No one wants to be defeated
Showin' how funky strong is your fighter
It doesn't matter who's wrong or right
Just beat it, beat it
Just beat it, beat it
Just beat it, beat it
Just beat it, beat it